Aktualności, Artykuły

Trzeźwienie jako droga życiowa

  • 0 Komentarzy
  • 31 stycznia 2021

Czym trzeźwienie nie jest?

– Nie jest trzeźwieniem zaprzestanie picia (odstawienie alkoholu) ani nawet świadoma, intencjonalna abstynencja. Mam znajomego, który już 12 lat nie pije, a nadal każde wzruszenie powoduje, że zaczyna wrzeszczeć na wszystkich wokoło, a kiedy żona czy dzieci mają inne plany niż on, wybucha agresją i zmusza ich do przyjęcia swoich pomysłów.
– Nie jest trzeźwieniem zamiana uzależnienia od alkoholu na inne uzależnienie, jak choćby w przypadku osób, które zaczynają zapracowywać się na śmierć pod pozorem troski o dobro rodziny. Nie stanowią przykładu dobrego trzeźwienia także ci, którzy w sposób nałogowy nawiązują coraz to nowe związki lub nie odchodzą od komputera.
– Nie jest trzeźwieniem angażowanie się bez reszty w życie abstynenckie czy trzeźwościowe ani zajmowanie się bez opamiętania bezustanną terapią i niekończącymi się szkoleniami. Wiele osób ma błędne przekonanie, że im bardziej angażuje się w sprawy trzeźwościowe albo im więcej “pracuje nad sobą”, tym lepiej trzeźwieje. Tymczasem ani bycie działaczem abstynenckim, ani wędrowanie z terapii na terapię, ani tym bardziej praca w odwyku same przez się nie tylko nie gwarantują trzeźwienia, ale niekiedy są zasłoną dymną dla niezajmowania się sobą.

Trzeźwienie to proces

Często zdarza się nam przeciwstawiać okresy picia i niepicia, traktując je jako cechy czy stany, które da się opisać za pomocą kilku właściwości i wygodnie sobie przeciwstawić. Tymczasem abstynencja to cecha statyczna, gdy trzeźwienie jest procesem, który cechuje określona intensywność czy stopień zawansowania.
Jednym z bardzo istotnych wymiarów tego procesu – jest zmiana stosunku do alkoholu. Do pewnego momentu w trzeźwieniu alkohol był sprawą centralną: najpierw chodziło o to, jak się przed nim obronić, nie ulec mu, czyli nie napić się, później – jak żyć z chorobą alkoholową. A w perspektywie, kiedy sprawy uzależnienia schodzą na dalszy plan, nadchodzi czas nie kończącego się odkrywania, co oprócz tego jest ważne w życiu i jak te odkryte cele realizować.
Wynikiem podejścia do trzeźwienia jako do procesu jest stworzony przez Leszka Kaplera model powrotu do zdrowia, stanowiący element szerszego modelu, obejmującego także rozwój uzależnienia. Wyróżnia on w trzeźwieniu trzy fazy: wymuszonej abstynencji, dominacji abstynencji, rozwoju.
Można próbować opisać ten proces również od strony zmian obrazu samego siebie czy też poczucia tożsamości. Na samym początku (w fazie wymuszonej abstynencji) podstawowe pytanie, jakie stawia sobie trzeźwiejąca osoba, to: “Czy jestem alkoholikiem?”. Po zakończeniu początkowych wahań i umocnieniu decyzji o abstynencji oraz uczynieniu jej centralną sprawą w swoim życiu (w fazie dominacji abstynencji) pojawia się pytanie o konsekwencje wejścia na drogę trzeźwienia, czyli: “Co to dla mnie znaczy, że jestem alkoholikiem?”. Na to pytanie składa się wiele innych dotyczących poszczególnych sfer życia, które zmieniają się w zależności od stopnia zaawansowania zdrowienia. I wreszcie ważnym pytaniem dla osób ugruntowanych w trzeźwieniu (w fazie rozwoju) zaczyna być: “Oprócz tego, że jestem alkoholikiem, jakim jestem człowiekiem?” – a czynne udzielanie na nie odpowiedzi staje się treścią życia. Teraz chodzi o to, żeby ułożyć sobie życie nie tylko bez alkoholu, ale i niezależnie od niego.
Można także rozpatrywać trzeźwienie jako proces “powrotu do życia nieskażonego mechanizmami choroby alkoholowej. Co to znaczy? W jakim stopniu człowiek wyzwolił się spod działania tych nałogowych mechanizmów:
– na ile wyzbył się nałogowego regulowania uczuć na rzecz pełnego, naturalnego przeżywania;
– czy odstąpił od fałszowania obrazu rzeczywistości i postrzega ją coraz bardziej rea-listycznie, uwalniając swoje myślenie od iluzji i zaprzeczania;
– jak dalece sposób jego życia przestał być podobny do tego, co robił w czasach picia, a zaczął być rozsądnie planowany i odpowiedzialny, podporządkowany ważnym dla danej osoby zasadom, celom, wartościom”.
Co to tak naprawdę znaczy? Otóż w uczuciach wyzbycie się nałogowego ich regulowania jest równoznaczne z umożliwieniem dostępu do siebie emocji trudnych, bolesnych, szarpiących, nieakceptowanych (chociaż również miłości i radości w ich wielorakich odmianach). Oznacza też korzystny “bilans emocjonalny”, a więc częstsze przeżywanie uczuć pozytywnych niż negatywnych, co oczywiście oddala od potrzeby poszukiwania ulgi w piciu alkoholu.
Z kolei w myśleniu pozbycie się mechanizmu iluzji i zaprzeczania oznacza konieczność znoszenia rzeczywistości takiej, jaka jest, bez upiększeń i zatuszowań, czyli zobaczenia ogromu zniszczeń oraz wyrządzonych krzywd, a także – co jest ogromnym obciążeniem trzeźwienia – zaakceptowania tego, jak stopniowy i powolny jest proces odbudowy, zadośćuczyniania, zdobywania zaufania i uzyskiwania wybaczenia.
Wreszcie odstąpienie od dawnego, “pijanego” sposobu życia oznacza jego całkowitą zmianę, której trzeźwiejąca osoba ma być zarazem autorem i wykonawcą. Ta zmiana wiąże się przede wszystkim z podjęciem odpowiedzialności za własne życie oraz ze świadomym kierowaniem nim zgodnie z postawionymi przez siebie celami i regułami społecznymi. Ale – na co zwraca uwagę Leszek Kapler  – chodzi tu również o coraz lepsze organizowanie sobie czasu oraz bogatsze formy jego spędzania.

Relacje bliskie i dalsze

W układzie małżeńskim. Warunkiem postępów w trzeźwieniu jest przepracowanie poczucia winy i krzywdy, przynajmniej rozpoczęcie prób zadośćuczynienia, dobre porozumiewanie się, ciepło i akceptacja.

Relacje z dziećmi.

Integralnym elementem trzeźwienia jest wyjaśnienie wzajemnych relacji zarówno w przeszłości, jak i aktualnych, oraz przeprosiny bądź też prośba o wybaczenie. Odbudowywanie czy budowanie na nowo dobrych relacji z dzieckiem lub dziećmi niekiedy rozciąga się na długo i bywa bardzo bolesne.

Życie rodzinne.

Można uznać, że cała rodzina zmierza ku zdrowiu, kiedy wspólne życie przestaje być zdominowane przez wstyd, złość, poczucie winy i krzywdy, a zastępuje je wzajemna życzliwość, uważność i wspieranie. O zaawansowanym trzeźwieniu świadczy taki układ rodzinny, w którym trudności i kryzysy są aktywnie przezwyciężane, trzeźwiejąca osoba dąży do elastycznego przystosowania życia rodziny do zmian, jakie zachodzą u poszczególnych jej członków, oraz do nowych okoliczności. A to wymaga dobrej komunikacji, empatii, altruistycznego stawiania granic (dbam o swoje z uwzględnieniem praw i interesów innych), a przede wszystkim wzięcia na siebie odpowiedzialności za to, co się w rodzinie dzieje, za swój udział w kształtowaniu wspólnego życia. W skrócie można powiedzieć tak: miarą trzeźwienia jest budowanie autentycznych więzi pomiędzy członkami rodziny.

Życie seksualne.

W coraz większym stopniu staje się wyrazem bliskości i miłości, a nie tylko redukowaniem fizjologicznego napięcia oraz dowodem męskości albo wypełnianiem obowiązku. Taka zmiana podejścia do współżycia seksualnego wymaga konstruktywnego poradzenia sobie z bagażem negatywnych, często traumatycznych doświadczeń z okresu picia, stopniowego uczenia się, jakie są potrzeby własne i drugiej strony i w jaki sposób je zaspokajać.

Kontakty z ludźmi.

Trzeźwieć to znaczy coraz bardziej świadomie i celowo budować więzi z innymi ludźmi. Osoby zaawansowane w trzeźwieniu – zachowując więzi ze środowiskiem trzeźwościowym – mają też różne inne kontakty, jak choćby wynikające ze wspólnych zainteresowań czy sąsiedztwa. W miarę postępów zdrowienia wzbogacają się również sposoby nawiązywania i utrzymywania związków z ludźmi.

Wobec alkoholu

Powtarzamy często, że trzeźwienie nie ogranicza się do zmian w podejściu do alkoholu i swojej choroby, niemniej ma ono również wyraźny aspekt alkoholowy.
Stosunek do alkoholu. Na co dzień przestaje on być obiektem tęsknot i lęków (“chce mi się pić” i “boję się, że się napiję”), przestaje też pojawiać się jako automatyczne rozwiązanie, umożliwiające poradzenie sobie z trudnym problemem. Jak to ujęła Beata: “Kiedy mam bardzo trudne momenty w życiu, w ogóle nie myślę o chemii jako o sposobie na nie. Żyję tak, jak mi pasuje, i to już nie jest przymus niepicia z racji choroby, tylko styl życia z wyboru.
Sposób trzeźwienia. Koniecznymi krokami w procesie trzeźwienia jest uznanie swojej niezdolności do kontrolowania picia (bezsilności wobec alkoholu) i konsekwencji, jakie to ze sobą niesie, w tym zrozumienie konieczności przebudowania całego życia oraz zaakceptowanie faktu, że potrzebna jest ciągła praca nad trzeźwieniem.
Podejście do nawrotów. U osoby, która skutecznie trzeźwieje, obserwujemy “nawykowe” czy automatyczne radzenie sobie z nawrotami: ma ona swoje sposoby rozpoznawania sygnałów ostrzegawczych i osobisty zestaw środków zaradczych, z których umiejętnie korzysta, a także nie odcina się wtedy od ludzi, lecz sięga po pomoc. Ktoś taki traktuje nawrót jako sygnał, czego zaniedbuje w swoim życiu, i jako okazję do przepracowania ujawnionych problemów. Potrafi też odróżniać, co jest nawrotem, a co zwyczajnym pogorszeniem samopoczucia. Jeszcze raz Beata: “Przecież nie składam się z samego uzależnienia i uważam, że mam prawo mieć chandrę, kłopoty, problemy osobiste, niepowodzenia w życiu. I to niekoniecznie świadczy o tym, że mam nawrót choroby”.

W świecie wewnętrznym

Życie uczuciowe. Oznaką trzeźwienia jest coraz lepsze rozpoznawanie swoich emocji, ich doświadczanie, a nie tylko poczucie, że określony stan uczuciowy w takich okolicznościach powinno się przeżywać, panowanie nad nimi oraz wyrażanie. A więc: radzenie sobie ze smutkiem i bólem bez znieczulenia, przezwyciężanie lęku, odzyskiwanie radości życia i spontaniczności, adekwatne okazywanie niezadowolenia i złości. Jak pisze Jerzy Mellibruda: “Żeby wyrwać się z tego zamkniętego koła [uzależnienia], trzeba otworzyć się na świat. I na uczucia pozytywne, i na negatywne, także na gniew i strach, bo przecież są naturalne powody, żeby się złościć albo bać. Trzeba zacząć uczyć się i tego, jak znosić przykre uczucia bez alkoholu, i tego, że zamiast alkoholu źródłem przyjemności może być słońce, czyjaś dłoń, śpiew ptaka”.

Nastawienie do siebie.

Możemy mówić o trzeźwieniu, gdy zaawansowany jest proces odpowiadania na dwa ważne pytania: kim jestem (czy jestem alkoholikiem, co to dla mnie oznacza, kim jestem oprócz tego) oraz w jakim stopniu siebie akceptuję (lubię, cenię, kocham). Można to określić inaczej: trzeźwieją ci, którym udaje się uporać z kryzysem tożsamości i zdołają ją odbudować, jak również gdy uda im się podnieść poczucie własnej wartości. Ernest Kurtz za miarę trzeźwienia uważa przejście od stanu rozpięcia pomiędzy dwiema skrajnościami – uważanie siebie za najlepszego, niezwykłego, wręcz genialnego i za ostatnią szmatę, zero, bydlę – do uznania swojego człowieczeństwa, dalekiego od boskiego ideału, ale też od zwierzęcego poniżenia.
Życie duchowe. Mimo różnic i nieporozumień wokół spraw duchowości za oznakę zaawansowanego trzeźwienia można uznać: głębokie potraktowane pytań o sens swego życia, odtworzenie, a niekiedy stworzenie na nowo własnej hierarchii wartości; ustalenie nadrzędnych celów i głównych zasad, jakimi należy kierować się w życiu. Można uznać, że człowiek trzeźwieje, gdy pojawiają się spójne próby zrealizowania tych zadań i kiedy z tych ustaleń wynikają zmiany sposobu życia. Albo inaczej: gdy ma ważne życiowe drogowskazy i atrakcyjne cele oraz poczucie sensu życia. Ogromnie ważne jest otwarcie się na możliwość stworzenia więzi z czymś większym od nas samych. Anonimowi Alkoholicy mówią tu o Bogu, “jakkolwiek Go pojmujemy” albo o Sile Wyższej czy też Sile Większej od nas samych. Może to więc być osobowy Bóg lub inny transcendentny byt albo po prostu poczucie harmonii i ładu świata.
Postawa wobec siebie i świata. Można tu mówić o filozofii czy wręcz mądrości życiowej, która przychodzi wraz z zaawansowanym trzeźwieniem. Opisując je, Marek Ignaczak mówi, że wtedy “jest już miejsce na dojrzałą mądrość przyjmowania losu w całej jego złożoności” oraz “coraz bardziej świadomy kontakt z samym sobą”, a Witold Skrzypczyk dodaje do tego “poczucie mocy-sprawczości-wpływu: na własne życie […] i na otaczającą mnie rzeczywistość” .

autor: Anna Dodziuk

źródło: http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/62-wiat-problemow/797-trzezwienie-jako-droga-zyciowa.html

przygotował Łukasz G.

Zostaw komentarz