Historia K.

Powiem wam, ze ja nie piję alkoholu od paru lat i jestem szczęśliwa. Żal mi tych chwil kiedy piłam, bo po prostu ich nie pamiętam.Trzeba pić codziennie żeby być alkoholikiem, weekendy, kiedy po pracy, można balangować, to przecież nic takiego. Tak sobie tłumaczyłam. Nie widziałam w tym nic złego, że muszę się często rozerwać. Nie obchodziło mnie że moja córka tego nie lubi, wręcz nienawidzi. Opamiętanie przyszło kiedy moja córka trafiła do szpitala. Zrozumiałam że ja krzywdzę i sama siebie również. alkohol to narzędzie szatana. Odrywa od rzeczywistości, po alkoholu robi sie rzeczy których nie zrobiłoby się na trzeźwo. I kac, zwłaszcza moralny. Ja oparcie i wyzwolenie znalazłam w Bogu. Zaczęłam się nawracać, modlić, studiować Biblię. I wam też to polecam. Jeśli jest wam ciężko, nawet ze samym sobą, sięgnijcie po Biblię, jeśli nie źle czujecie się w Kościele katolickim, to wstąpcie do Wspólnoty chrześcijańskiej, ewangelickiej, tam was przyjmą z otwartymi ramionami i pomogą przez wszystko przejść. Musicie wierzyć. Poprzez Boga w samych siebie.Rozpamiętywanie tego co było nic nie da, raczej zaszkodzi, użalanie się też nie. Trzeba iść do przodu. Jeśli jesteście samotni, przygarnijcie kotka lub pieska lub chociażby rybkę, żeby nie czuć samotności w walce z dniem codziennym. Jeśli nie możecie teraz pracować, to zajmijcie się czymś, zostańcie np. wolontariuszami nawet na 2, 3 godziny dziennie, wejdźcie z powrotem do ludzi, do normalności. Zaufacie Panu a On wam pomoże. Modlę się za Was wszystkich. Pozdrawiam K.