Aktualności, Artykuły

Co czuje alkoholik

  • 0 Komentarzy
  • 22 listopada 2018

Na dłuższą metę alkohol jest depresantem, czyli obniża nastrój. To znaczy, że efektem picia przez dłuższy czas zawsze będzie obniżenie nastroju, zawsze pojawią się przykre emocje typu lęk, złość i smutek.

U człowieka, który nie ma problemu z alkoholem, bywa tak: coś poszło nie tak, na przykład w pracy, więc trzeba coś zrobić, aby poczuć się dobrze. Można z kimś porozmawiać, zapisać się na dodatkowy kurs, pokonać jakąś trudność. Ale to wymaga wysiłku. Osoba uzależniona sięga natomiast po alkohol, który działa w taki sposób, że w pierwszym momencie podnosi samopoczucie. Alkoholik to wie. Wystarczy się napić i samopoczucie od razu się polepsza.

Alkohol, owszem, podnosi nastrój, ale na krótko. Na dłuższą metę alkohol jest depresantem, czyli nastrój obniża. To znaczy, że efektem picia przez dłuższy czas zawsze będzie obniżenie nastroju, zawsze pojawią się przykre emocje typu lęk, złość i smutek.

Im więcej alkoholik pije, tym więcej takich emocji wynika z samego faktu picia. Ale nie tylko z tego. Również z tego, co dzieje się po upiciu. Tu narozrabiał, tam kogoś obraził, dużo pieniędzy przepił i tak dalej. Alkohol w tych sytuacjach stanowi najkrótszą drogę do dobrych emocji; po kieliszku nastrój poprawia się niemal natychmiastowo. Dlatego im gorzej z uzależnionym, im więcej złych emocji jest wokół niego, tym więcej będzie pił. W ten sposób uczy się nałogowo regulować swoje emocje. Jeżeli chce się dobrze poczuć, zawsze sięgnie po butelkę. Zawsze!

Terapeuci nieraz słyszą od zdesperowanych żon alkoholików: “No przecież proszę go, błagam: chłopie, czy ty nie możesz normalnie żyć jak człowiek, czy ty się musisz napić?”. Tak. W pewnym momencie musi się napić! Nie ma innej możliwości. On się już tego nauczył. Jest uzależniony, fizycznie i psychicznie bez alkoholu nie poczuje się dobrze.

Podczas terapii alkoholik uczy się rozpoznawania, nazywania i okazywania emocji. To duży obszar pracy terapeutycznej.

Dopóki piją, nie potrafią inaczej. Ich emocje są sterowane alkoholem. Jak czują się źle – muszą się napić. Gdy czują się dobrze, tym bardziej muszą się napić, ponieważ nie posiadają zdolności do tego, by przeżyć swoje emocje. Na trzeźwo po prostu się nie da! Swoje emocje potrafią regulować tylko przy użyciu alkoholu. Tyle że z biegiem czasu są w coraz gorszym stanie psychicznym, bo im więcej piją, tym gorzej się czują, a tym samym będą pić jeszcze więcej, aby poczuć się lepiej.

Warto pamiętać, że rozmowa z alkoholikiem w takim stanie nie ma żadnego sensu. Większość kobiet popełnia ten błąd, mówiąc: “Jakbyś mnie kochał, tobyś nie pił”. On dalej pije, a one czują się zupełnie nieważne. Niekochane. Jednak taki argument jest zupełnie chybiony. Im dłużej facet pije, tym bardziej traci zdolność odczuwania uczuć. Alkohol najpierw uszkadza uczuciowość wyższą.

Trójkąt emocji

Na samym dole trójkąta mamy popędy. Nie mamy wpływu na to, jakie one są, ale możemy je kontrolować. Cechą osób dojrzałych jest właśnie umiejętność kontrolowania swoich popędów. Należą do nich popęd seksualny, agresja, głód itd. Ten najniższy poziom emocji zawiera odczucia i potrzeby ciała (pragnienie, ból, ciepło/zimno). Do tego poziomu należy też pierwotny lęk odczuwany na przykład w przypadkach zagrożenia życia. Taki lęk nazywamy biologicznym. Ten najniższy obszar emocjonalny jest zawsze aktywny.

Na drugim poziomie mamy uczucia i emocje w ścisłym znaczeniu. Są to przetworzone przez myślenie nasze wrażenia odbierane z ciała i odczucia związane z otaczającą nas rzeczywistością. Należą do nich smutek, żal, radość, złość, lęk, frustracja itd. U osób uzależnionych ten obszar emocjonalny jest zaburzony działaniem mechanizmu nałogowej regulacji uczuć. Emocje, które alkoholik czuje i wyraża, tak naprawdę nie są jego prawdziwymi uczuciami. Często są nieadekwatne do sytuacji: albo przesadzone, za silne, albo za blade. Na drobną rzecz (sąsiad zajął mu miejsce parkingowe) zareaguje ogromną złością i obrażeniem się, a śmierć ojca może przyjąć prawie obojętnie. Uczucia i emocje alkoholika są zniekształcone, jakby miał na nich “alkoholową nakładkę”.

Uczuciowość wyższa to poczucia – poczucie miłości, poczucie odpowiedzialności, poczucie winy, wstydu, altruizm, poświęcenie… Na uczuciowość wyższą składają się uczucia elementarne oraz uczucia emocyjne, czyli przetworzone przez myślenie i hierarchię wartości. Poczucia to nasze emocje, chociaż w elementarnym stopniu kształtowane przez hierarchię wartości i moralności. Ten obszar u alkoholików bardzo szybko zostaje uszkodzony, niczym czuły instrument, który pod wpływem niewłaściwych warunków konserwacji przestaje brzmieć.

Najwyższym poziomem emocji jest duchowość. Amerykańskie koncepcje mówią, że to bardziej zaawansowana uczuciowość wyższa. Duchowość to potrzeba transcendencji, absolutu. W leczeniu alkoholików bardzo ważne jest, aby uwierzyli oni w coś poza sobą, w coś większego od nich samych. Dla osób wierzących w osobowego Boga, na przykład dla chrześcijan, duchowość to personalna więź z Bogiem. W wielu ośrodkach odwykowych są kapelani, którzy podkreślają, że uzależnienie to choroba duchowa właśnie dlatego, że zaburza więź z absolutem i nie może ona rozwijać się w sposób prawidłowy.

Powoływanie się alkoholika na miłość to jest nieporozumienie. Aktywnie pijący alkoholik czegoś takiego jak miłość po prostu nie czuje. W pewnym momencie odczuwa on już tylko dwa rodzaje emocji: lęk albo złość. Nic więcej. A to, że alkoholik będzie płakał rzewnymi łzami i mówił, że mocno kocha żonę i dzieci, nic nie znaczy. Zwykle chodzi mu tylko o uniknięcie konsekwencji swojego picia.

Mało tego, alkoholicy dokładnie wiedzą, że żony lubią słuchać o miłości i oddaniu rodzinie, i takich właśnie argumentów będą używać. Będą o tej miłości dużo, bardzo dużo mówić. Ale, niestety, aktywnie pijący alkoholik uczucia ma bardzo zniekształcone. Jego emocje są zredukowane.

Dlatego rozmowa z alkoholikiem polegająca na odwoływaniu się do jego uczuć, do jego poczucia moralności, mówienie mu: “Ty to chyba nie masz wstydu, jak ty się nie wstydzisz”, to jest jak walenie grochem o ścianę.

W rozmowie z alkoholikiem powoływanie się na poczucie wstydu jest bezcelowe. On tego po prostu nie rozumie w taki sposób, jak my to rozumiemy. Owszem, jest mu wstyd, i to ogromnie, w związku z tym, co zrobił pod wpływem alkoholu, tak bardzo, że będzie odrzucał to, co jest powodem jego wstydu. Dlatego warto zapamiętać: o emocjach z aktywnym alkoholikiem nie należy rozmawiać, bo taka rozmowa nic nie daje. To, co czuje, jest sterowane przez picie. Potrzeba dłuższego okresu abstynencji, żeby te “normalne” emocje zaczęły mu wracać. Ale jeszcze wtedy będzie musiał nauczyć się nazywać to, co czuje, bo zwykle tego nie wie. Musi wykonać pracę terapeutyczną, by z powrotem potrafił nazwać, określić i okazywać.

źródło: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,17484427,Co_czuje_alkoholik.html?disableRedirects=true

przygotował : Łukasz G.

Zostaw komentarz