Bezsilność to nie bezradność

Paradoksalnie, przyznanie się, że w pewnych sferach życia nie radzimy sobie tak, jak nam się wydawało, może otworzyć nam drzwi do prawdziwej siły. Uznanie bezsilności nie musi oznaczać braku działania z naszej strony. Nie ma nic złego w byciu bezsilnym. Najgorsze jest zaprzeczanie prawdzie i udawanie, że kontrolujemy nasze zachowania, które już dawno wymknęły się spod naszej kontroli. To nieuczciwość w stosunku do samego siebie prowadzi do destrukcji. Przyznanie się jaki rzeczywiście jest nasz stan może być pierwszym krokiem do uwolnienia się. Chodzi o to, aby przestać wreszcie naruszać własne granice i zaakceptować słabą część nas samych.

Nie lubimy czuć się bezsilni. Wolimy mieć wpływ, zostawiać ślad. Cierpimy, gdy życie nie toczy się zgodnie z naszym scenariuszem. Nasze oczekiwania zamykają nas w klatce i przez to nie widzimy otaczającego świata – widzimy świat za kratami naszych przywiązań: do ludzi, do rzeczy, do zachowań, do jedzenia, do używek, do sposobów myślenia.Odpuszczenie oznaczać będzie, że nie jesteśmy w stanie do końca siebie kontrolować w tych sferach. Przestajemy się oszukiwać i odgrywać rolę wszechmocnego boga. Jesteśmy tylko ludźmi. Potrzebujemy pomocy z zewnątrz – jakiejś ingerencji, Wyższej Siły.

Kiedy tak podejdziemy do sprawy, okazuję się, że dostajemy nową energię do życia. Przestajemy opierać się tylko na sobie, bo widzimy własną niedoskonałość i jesteśmy zmęczeni byciem samotną wyspą. Uznanie bezsilności nie oznacza trwania w bezradności. Teraz przychodzi czas, aby równocześnie zacząć działać tam, gdzie rzeczywiście możemy zrobić coś dobrego. Uczymy się odróżniać działanie, którym próbowaliśmy kontrolować nasze chore zachowania od działania, które jest dla nas zdrowe i buduje nas na nowo.

Kiedy uznać bezsilność?

  • Kiedy czujesz się przytłoczony jakąś sytuacją i tracisz całkowicie kontrolę. Wtedy przyznaj przed sobą i Siłą Wyższą, że jesteś bezsilny. Uznaj, że zalewają Cię uczucia, które są nieprzyjemne i nie umiesz ich przeżywać bez uciekania od samego siebie w kompulsywne zachowania.
  • Kiedy zachowania, które początkowo były dobre i przyjemne, nagle niszczą Twoje życie, stając się najpierw przyzwyczajeniem, później nawykiem, a potem nałogiem (np. objadanie się, alkoholizm, facebook, negatywne myślenie o sobie itd.). Kiedy cierpimy z powodu konsekwencji chorych zachowań i jesteśmy gotowi odrzucić nasze „używki”.
  • Gdy zrobiliśmy już wszystko, co umieliśmy i mogliśmy, ale nadal nie ma oczekiwanego efektu. Wtedy uznaję bezsilność i idę dalej. Pozwalam, aby sprawy toczyły się dalej. Zostawiam planowanie efektów i skupiam się na działaniu.
  • Gdy pojawiają się sprawy na które nie mamy wpływu. Kiedy pada deszcz, a ja nie mam parasola. Kiedy przebiję oponę w samochodzie. Kiedy bliska osoba mnie zdradzi. Kiedy zachoruję. Wtedy powtórz sobie: „rób to co możesz, tym co masz, tam, gdzie jesteś” – Teodor Roosevelt. Nie szarp się, odpuść i zaakceptuj.

Na co mam wpływ

Nie mam wpływu na to, co mnie spotyka i co przychodzi z zewnątrz. Mogę nie mieć wpływu również na moje uczucia, które często mnie sabotują. Ale mam wpływ na to, jaka będzie moja reakcja – co zrobię z tym, co mi się przydarzyło? Czy będę biernie się przyglądać, czy zrobię, to co mogę zrobić? Liczy się nasza postawa, a nie uczucia, które w danej chwili mamy. Uczucia są informacją o tym, co się z nami dzieje. Wbrew pozorom uznanie bezsilności buduje w nas zdrowe przekonanie o tym, że mogę zrobić coś nieperfekcyjnie, ale najważniejsze, że po prostu to robię. Uczę się, jak dziecko.

źródło: http://przebudzonadusza.pl/bezsilnosc/

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *